Łączna liczba wyświetleń

sobota, 16 listopada 2019

Franek

Franek obecnie ma skończone 10 lat, pamiętam, że zaczęłam pisać nasz blog, gdy on był jeszcze w moim brzuchu, miałam wtedy wiele czasu, bo nie pracowałam, gdyż ze względu na problemy z ciążą musiałam pójść na L4. Pisałam prawie każdy dzień, gdy się urodził opisywałam każdą chwilę z nim spędzoną, każdy jego sukces, jak i porażkę. Pisałam głównie dla niego, żeby mógł sobie przeczytać o sobie od narodzin aż do teraz. Niestety posty znikły, zostały tylko te od momentu narodzin Amelki, bardzo żałuję, że tak się stało, ale cóż nic nie poradzę.
Dzisiaj w wielkim skrócie o Franku. Powiem tak, że nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jest wspaniałym, mądrym i bardzo wrażliwym chłopcem, jestem bardzo z niego dumna i cieszę się, że go mamy.
Obecnie Franek jest w piątej klasie. Klasy od 1 do 3 skończył z wyróżnieniem, choć muszę przyznać, że nie było łatwo. Czwarta klasa była dla niego wyzwaniem, wszystko nowe, nowa wychowawczyni, dużo nowych przedmiotów i dużo nauki. Było ciężko, ale daliśmy radę, czasem mówił jak nienawidzi nauki, że ma dosyć. Starałam się jak tylko mogłam żeby pomóc mu w nauce, żeby nauczyć go systematyczności, odpowiedzialności i staranności i przede wszystkim żeby nie zraził się do szkoły i nauki. Na początku pokazywałam mu jak się uczyć, żeby było mu później łatwiej, czasem było nerwowo, bo w klasach 1-3 nie było tyle nauki, co w klasie 4. Zdarzały się porażki, potknięcia, ale nie poddawaliśmy się i brneliśmy dalej i dalej, aż osiagnął sukces i to przede wszystkim tylko i wyłącznie dzięki niemu. Franek jest bardzo mądrym chłopcem, odkąd pamiętam zawsze zadawał mądre pytania i oczekiwał mądrych odpowiedzi. Ma bardzo dobrą pamięć, dzięki niej nie musi się dużo uczyć w domu, bo wystarczy mu słuchanie nauczyciela na lekcji. Czwartą klasę skończył ze średnią 5,30 i otrzymał świadectwo z wyróżnieniem. Obecnie pomału kończy się semestr i również najprawdopodobniej będzie miał wysoką średnią. Nauczyciele bardzo lubią Franka z czego on się cieszy, jest koleżeński i pomocny oraz bardzo lubiany przez dziewczyny, które lubią z nim rozmawiać, siedzieć na lekcji, dodam, że na każdej lekcji siedzi z inną dziewczyną. Franek odkąd pamiętam zawsze lubił przebywać w towarzystwie dziewczynek, co mnie bardzo cieszy. W pierwszej klasie pan uczący muzyki w szkole, do której chodzi syn, zauważył, że bardzo ładnie śpiewa. Pamietam, jak po raz pierwszy zaśpiewał z koleżanką na akademii pasowania na ucznia klasy pierwszej, byłam wtedy bardzo dumna, później już było z górki, śpiewał wszędzie, gdzie mu zaproponowano. W drugiej klasie zapisaliśmy syna na zajęcia wokalne, gdzie uczył się śpiewać, miał nawet kilka występów poza szkołą, gdzie śpiewał przed większą grupą ludzi. Obecnie zrobił sobie przerwę w śpiewaniu, ale dla odmiany rozpoczął naukę gry na gitarze.
Cóż mogę powiedzieć o moim synu, hmm, jest pogodnym i bardzo ambitnym chłopcem. Czasem denerwuje nas swoimi wygłupami, śpiewaniem np. " o kapuście kiszonej", czy kłótniami z Amelką i takim brakiem zrozumienia siostry, pyskowaniem, ale dla mnie jest najwspanialszym synem, wymarzonym i jestem z niego bardzo, ale to bardzo dumna. Czasem smuci mnie to, jak mówi w złości, że się nie cieszę z jego ocen i sukcesów, ale to nie jest prawda, nawet sobie nie wyobraża, jak tryska ze mnie szczęście, że mam takiego syna, jak jestem w siódmym niebie, widząc go na scenie, czy idącego po świadectwo z paskiem, jak widzę, gdy potrafi za swoje pieniążki kupić coś dla babci i to coś, to nie drobnostka, jak się przejmuje, jak czasem płacze. Nie zapomnę tego dnia, jak się rozpłakał, gdy byłam w ciąży z Helenką i usłyszał o moich złych wynikach badań, jak martwił się przez cały okres trwania ciaży, że może mi się coś stać, jak bał się porodu, jak martwi się o babcię, o to, żeby znów nie zachorowała, jak martwi się o środowisko..... Kocham tą jego wrażliwość i mam nadzieję, że się nie zmieni, że będzie w przyszłości kochającym i opiekuńczym mężem i ojcem dla swoich dzieci, że zawsze dla niego będzie ważniejsza rodzina. Obecnie chciałabym żeby wiedział, że bardzo go kocham i będę kochać nawet, jak zrobi coś głupiego, bo jest moim synem i nic tego nie zmieni.Jedynie czego bym chciała, to tego, by mniej kłócił się z Amelką, by starał sie ją bardziej zrozumieć, by rozumiał i nas, gdy zwracamy mu uwagę, by nie podnosił głosu, gdy coś mu się nie podoba,ale przemyślał spokojnie każdą rzecz zanim powie o kilka słów za dużo, by nie reagował nerwowo i by starał się zrozumieć rodziców, którzy nie mają za dużo czasu, ale robią wszystko, by było im dobrze i wyrośli na wartościowych ludzi.

KOCHAM CIĘ SYNKU I DZIEKUJĘ ŻE JESTEŚ

Z roku na rok Franek staje się coraz bardziej doroślejszy, co mnie cieszy, ale zarazem odrobinę smuci, gdyż za chwilę nie będzie się już chciał do mnie przytulać, rozmawiać, będzie miał swoje tajemnice, którymi nie bedzie chciał się ze mną podzielić, hmm wiem, że taka jest kolej rzeczy, ale ja chciałabym, aby się nie zmienił i traktował mnie jak przyjaciółkę, której wszystko może powiedzieć i liczyć na nią w każdej chwili... Franek stał się już bardzo samodzielny i odpowiedzialny, nie muszę go sprawdzać, czy się spakował do szkoły, potrafi sobie i nam zrobić pyszną kolację. Dba bardzo o swój wygląd, bardzo lubi naturalne kosmetyki, dba o ubiór, wszystko musi być zawsze dopasowane kolorystycznie, zawsze wypachniony, uczesany. Zanim wyjdzie do szkoły musi się przejrzeć po kilka razy w lustrze. Dba o porządek, lubi jak jest wszystko poukładane, sam urządził swój pokój i wybierał meble. Nie lubi, gdy ktoś mu przestawia rzeczy w pokoju. Lubi czytać książki detektywistyczne, układać lego, obecnie ma trzy duże półki lego, którym się jeszcze bawi z czego jestem bardzo zadowolona, bo lubię patrzeć, jak się bawi wtedy wiem, że jest jeszcze w nim coś z dziecka. W szkole ma swoje zdanie, walczy o sprawiedliwość, nie lubi ludzi fałszywych i mówi wprost wszystko, co się mu nie podoba, nie obgaduje nikogo, ale mówi na głos., co myśli o danej osobie. Jego marzeniem są wczasy za granicą, chciałby pojechać do Londynu, Paryża...chciałby być projektantem wnętrz lub architektem, lubi posiadać pieniążki, jest oszczędny,  nie jest skąpy, gdy chce, to sprawia przyjemność sobie lub innym kupując jakiś prezent. Mój syn jest wyjątkowy, jest pogodny, żartobliwy, jest inny od jego kolegów z klasy, nie lubi piłki nożnej, zachwyca sie przyrodą i martwi się o środowisko, o swoją przyszłość. Cieszę się, że to jakim jest, jest po częśći moja i męża zasługa, czasem nas denerwuje, ale później umie przeprosić, wytłumaczyć swoje zachowanie. Może juz koniec, bo tak mogłabym pisać i pisać.

wtorek, 29 października 2019

Prawie sześciomiesięczna Helenka

Helenka 14 października skończyła 5 miesięcy. Jest bardzo żywą, uśmiechniętą, dziewczynką. Obecnie waży koło 8 kg i wzrostu ma 68 cm. Z dnia na dzień nabywa kolejne umiejętności, wczoraj nauczyła się sama odwracać z brzuszka na plecki. Łapie różne rzeczy dwiema rączkami, przygląda się im skrupulatnie. Błyskawicznie się przemieszcza, gdy położymy ją na swoim placu zabaw ( mata edukacyjna) i na przykład pojdziemy na chwilę do kuchni, to powracając widzimy ją na dywanie na środku pokoju. Jest bardzo silna, często się uśmiecha lub smieje się głośno jak zobaczy swoje wygłupiające się rodzeństwo, a szczególnie swoją siostrę Amelkę robiącą np. żabki lub przysiady. Jeśli chodzi o jedzenie, to trzeba przyznać, że jest to mały głodomorek. Jak na razie pije mleko z piersi, ale w przerwach zajada deserki owocowe, kaszki i pije soczki. Jej ulubionym deserkiem jest marchewka, a uwielbia kaszkę bananową lub na taka w słoiku na dobranoc. Śpi dwa razy dziennie tak koło 10 i ko 14 tak po dwie godziny. A chodzi spać koło 20 lub 21 i czasem śpi całą noc z przerwami na mleczko, ale to jeszcze musimy dopracować, bo częściej sie jeszcze budzi koło 22 i siedzi z nami aż do 23.300 dopiero później zasypia i śpi już na dobre. Helenka uwielbia się kąpać chlapiąc wszystkich.Lubi spacery już zaliczyła nie jedną wycieczkę, była na pierwszych swoich wczasach. Ogólnie jest bardzo grzeczna, mało płacze, chyba, że jest głodna. Uwielbia swoje rodzeństwo, zawsze uśmiechem reaguje na nich.
15 sierpnia została ochrzczona i miała swoja pierwszą imprezkę :). To chyba tyle na dzisiaj :)




poniedziałek, 28 października 2019

HELENKA

Wreszcie znalazłam chwilę, by napisać o naszej córeczce, która podobnie jak Franek i Amelka powstała z naszej wielkiej miłości. Długo zastanawialiśmy się z mężem nad trzecim dzieckiem, bo wiek, praca, dzieci, brak czasu, choroba mamy powodowały nasze obawy i zawsze mówiliśmy: - co będzie jak? Wszystko jednak jakoś się ułóżyło i 14 maja o godzinie 19.35 urodziła się nasza córcia Helenka. Poród, jak to napisał lekarz, był spontaniczny, po prostu przyjechałam i urodziłam. Byłam w szoku, że to już, dokładnie trwał godzinę i pół. Córka ważyła 2730 g i miała 53 cm długości. Helenka urodziła się zdrowa, piękna i bardzo  grzeczna.
Jestem bardzo szczęśliwa, że mamy Helenkę, że nasza córka Amelka nas zmotywowała swoim listem do Mikołaja, w którym prosiła Mikołaja o siostrzyczkę. Dziękuję Bogu, że pozwolił mi urodzić zdrowe dziecko.
Cieszy mnie to, że Franek i Amelka bardzo kochają swoją siostrzyczkę, że są wpatrzeni w nią jak w obrazek, troszczą się o nią, tulą, rozśmieszają, ocierają łzy. Rano nie potrafią się doczekać aż się obudzi,a  gdy przychodzą ze szkoły, to pierwsze co robią, to witają się z Helenką, natomiast, gdy ją kąpiemy, kąpią ją również oni, gdy się krztusi, kaszle rzucają wszystko i biegną na ratunek, nawet w nocy. Nawet nie wyobrażałam sobie, że tacy będą. Kocham ich za to, cieszę się, że mam tak wspaniałe dzieci
 i mam nadzieję, że się nie zmienią.




sobota, 26 października 2019

Sobotnie atrakcje

Ostatnio w sobotę byliśmy w nowym odbudowanym wesołym miasteczku. Było super najlepszą atrakcją była taka kolejka górska tylko zamiast szyn po prostu płyneła woda. Jak zjeżdżałem z tatą to czułem że tak bezwładnie spadam a jak w końcu zjechaliśmy na dół byliśmy cali mokrzy.Wyszliśmy z łódki to dosłownie z nas kapało , na szczęście nieco dalej była automatyczna suszarka.

środa, 9 października 2019

Powrót :)

Ostatnio nasz syn zapytał mnie o blog, o którym rozmawiałam z mężem i zaczęłam mu opowiadać, żę odkąd był w moim brzuszku w wolnej chwili spisywałam ciekawe wydarzenia z naszego wspólnego życia właśnie na blogu. Bardzo się ucieszył z tej informacji i poprosił żebym mu go pokazała, bo chciałby sobie poczytać. Okazało się jednak, że po wielu poszukiwaniach www.naszfranek.blog.pl przestał istnieć, jedynie został drugi blog. Bardzo mnie to zasmuciło, bo poświęcałam wtedy bardzo dużo czasu na opisywanie wszystkich ciekawych wydarzeń z życia syna, opisywałam tam najpiękniejsze chwile całej naszej rodziny i nie ma niczego nawet śladu po nim. Cieszę się, że został nam chociaż ten blog, gdzie spisywałam już wydarzenia z życia syna i córki. Franek zapytał mnie ostatnio: "mamo, dlaczego już nie prowadzisz bloga?", cóż odpowiedziałam, że z braku czasu, bo to prawda. Muszę przyznać, że odkąd pojawiły się dzieci i wróciłam do pracy, czasu miałam coraz mniej. Gdy wracałam z pracy, to zajmowałam się domem, obiadem, dziećmi, a gdy dzieci szły spać, to przygotowywałam się do mojej pracy. Weekendy natomiast spędzaliśmy rodzinnie. Obecnie jestem na urlopie macierzańskim i powiedzmy, że mam troszkę wolnego, dlatego też postawnowiłam wrócić do pisania, nie wiem na jak długo, zobaczymy, czas pokaże. Cieszy mnie też to, że mój syn dostrzegł w tym, co robiłam kiedyś, sens i fajny pomysł. Cieszę się Franku, że Twoja wrażliwość i upartość zmotywowała mnie do pisania, dziękuję Ci za to.

Helenka się nudzi

Cześć to ja Franek, chodzę już do piątej klasy, więc jak to piątoklasista mam dużo nauki. Ostatnio w środę miałem sprawdzian z Historii, więc uczyłem się z mamą, a jak jest mama, to jest też moja czteromiesięczna siostra Helenka .Ciągle wymieniałem różne daty,wydarzenia i Helenka zaczęła się nudzić, płakać i krzyczeć, próbowałem dać jej pooglądać strony podręcznika, ale na próżno, kiedy skończyłem się uczyć Helenka nagle się uspokoiła.

niedziela, 19 lipca 2015

Franek




Dzisiaj napiszę o mnie. A więc mam skończone 6 lat. Od września idę do szkoły :). Jestem radosnym, prawie zawsze uśmiechniętym chłopcem. Pani Marysia moja pani z przedszkola mówi, że jestem małym dżentelmenem. Na zakończenie przedszkola powiedziała, że będzie tęsknić za moimi dowcipami  i opowieściami :). Ogólnie można powiedzieć, że jestem grzeczny, czasem zdarza mi się nie słyszeć tego, co mówią rodzice, czy Pani, ale wiem, że wtedy należy przeprosić. Niekiedy mam fochy, gdy coś nie jest po mojej myśli, ale raczej szybko mi przechodzą, no i troszkę kłócę się z Melką i wtedy rodzice są na nas źli i krzyczą. Amelia bardzo mnie kocha i ja wiem o tym, często mnie przytula, całuje, czego ja nie lubię, płacze za mną, ale są dni, kiedy jest nieznośna i złośliwa. Na koniec przedszkola zrobiono mi test kompetencji i powiem Wam, że wyszedł całkiem nieźle, jedynie rysując szlaczki mam problemy ze zmieszczeniem się w linii, co ćwiczę. Obecnie mama uczy mnie troszkę czytać, powtarzamy różne ważne rzeczy na przykład literki, liczby, dni tygodnia, miesiąca pory roku itp.W czasie całego roku szkolnego chodziłem na zajęcia z logopedą, gdzie ćwiczyłem wymowę. Powiem Wam, że ostatnio interesuję się kosmosem, rodzice kupili mi taką specjalną książkę, którą czyta mi co wieczór tata. Mama natomiast,czyta  mi różne ciekawe legendy. Oprócz tego moim hobby są klocki lego, lubię je składać, a później się nimi bawić. Rodzice w tym roku odświeżyli mi pokój, mam dużą przesuwną szafę, w której trzymam swoje zestawy lego i muszę przyznać, że mam już całkiem dużą kolekcję. Lubię tańczyć, w tym roku szkolnym moim ulubionym filmem była " Akademia tańca", którą oglądałem z wielkim przejęciem, a po skończonym filmie zawsze ćwiczyłem taniec, umiem przewrót do przodu i do tyłu oraz ćwiczę stanie na głowie oraz szpagat. W przedszkolu również mieliśmy zajęcia z tańca, oraz zajęcia szachowe, gdzie nauczyłem się grać w szachy i obecnie grywam sobie z tatą w szachy, które dostałem od rodziców na urodziny. Mama mówi, że bardzo się zmieniłem stałem się opiekuńczy, koleżeński, mam wielu kolegów, czasem nie umiem się z nimi pożegnać, gdy wychodzę z przedszkola, jestem już bardziej poważny, mama mówi, że ze mną już można całkiem poważnie pogadać, jestem wyrozumiały i troskliwy. Na placu zabaw też szybko znajduję sobie kolegów, jestem bardzo odważny, lubię rozmawiać z dorosłymi szczególnie z fajnymi paniami. W przedszkolu jestem lubiany przez wszystkie panie, jedna pani Gosia nazywa mnie zawsze Francik, co mi się bardzo podoba, lubię ją bardzo i lubię z nią żartować. Mam wielu kolegów, ale moim najlepszym kolegą jest Damian, który często przychodzi do mojego domu, gdzie razem się bawimy, oprócz tego tego lubię bawić się również z małym Nikodemem i dużym Nikodemem. W przedszkolu w tym roku mieliśmy wiele imprez, podczas których, mówiłem wiele wierszyków, tańczyłem. Dostałem nagrodę za zbieranie makulatury. Jeśli chodzi o zdrowie to na początku troszkę chorowałem, nawet miałem mieć zabieg wycięcia migdałów, ale rodzice zrezygnowali z niego, bo polepszyło mi się i przestałem smarkać i nie miałem uczucia zatkanego nosa. Po raz pierwszy rodzice zrobili mi urodziny w Figloraju i mogłem zaprosić swoich kolegów i koleżanki Martynę, Oliwię, Marcina, Zuzię, Patryka i Amelkę było rewelacyjnie :). Ja również byłem później na urodzinach u swoich kolegów. Cóż jeszcze, rodzice jakiś czas temu po raz pierwszy puścili mnie samego do żabki, która jest na przeciwko naszego bloku. Tata zaglądał przez okno, a ja dumnie maszerowałem do sklepu i kupiłem wszystko, co mi rodzice kazali :). Wróciłem oczywiście cały i zdrowy. Rodzice byli ze mnie bardzo dumni. Jak na razie to był jedyny raz, kiedy rodzice pozwolili mi pójść samemu do sklepu, tak wszędzie chodzimy razem, a na placu zabaw my się bawimy, a mama siedzi na ławce, bo jak na razie jestem za mały, by sam zostawać i wracać do domu. Czego jeszcze nie umiem, a co chcę się nauczyć w te wakacje to jeździć na rowerze i pływać. Od września chciałbym, aby rodzice zapisali mnie i mojego kolegę Patryka na karate i może na tańce razem z Melką.  To chyba tyle na dzisiaj. A teraz kilka zdjęć:



PODCZAS ZAWODÓW SPORTOWYCH


NA ZAKOŃCZENIE ROKU 
JA Z DYPLOMEM


Z MOIM KOLEGĄ DAMIANEM


TAŃCZĘ


A TO SAM ZROBIŁEM PODCZAS ZAJĘĆ OTWARTYCH W PRZEDSZKOLU :)


wtorek, 14 lipca 2015

Powrót :)


Witajcie :) to my Franek i Amelka. Mieliśmy długą przerwę, ale ten rok był dla nas wszystkich bardzo ciężki, wiele zmian i brak czasu. Mamy nadzieję, że choć troszeczkę nadrobimy niektóre wydarzenia.
DZISIAJ MOŻE TROSZKĘ O MOJEJ SIOSTRZE :)
Amelia ma 3 latka niedługo będzie miała 4, od września chodzi do przedszkola do maluszków. I cóż myślę, że można śmiało napisać, że lubi tam chodzić. Są dni, kiedy mówi : " Mamo ja nie chcę jutro iść do przedszkola" , ale później i tak idzie. Mama często pyta: "dlaczego nie chcesz?", a ona odpowiada: "bo Marek i Igor mnie biją", muszę przyznać , że to największe maluszkowe łobuzy, bo wiele razy byłem świadkiem, jak chłopaki zaczepiali inne dzieci. Po rozmowie rodziców z panią nauczycielką  troszkę się poprawiło i Amelia nie wspominała już o tych chłopakach, poza tym jak byłem z siostrą w grupie, bo w tym roku zapisani byliśmy aż do godziny 16 i od 14.30 dzieci, które zostały w mojej grupie schodziły do maluszków i tam spędzały czas aż do przyjścia rodziców, to pilnowałem, żeby żaden z gałganów jej nie dokuczał, a przede wszystkim jej nie bił. Amelia szybko odnalazła się wśród dzieci, ma wiele koleżanek najlepszą jest Zuzia, Paulinka, Werka. W przedszkolu wszystkie panie ją bardzo lubią, lubi się przytulać do nich i muszę o tym napisać, bo to jest niewiarygodne, ona w przedszkolu jest bardzo grzeczna, wszyscy ją chwalą :). Na początku troszkę chorowała, w grudniu cały miesiąc siedziała w domu, bo zażywała tabletki odpornościowe, ale później było coraz lepiej. Przeżyła swój pierwszy balik, gdzie przebrana była za księżniczkę, dzień babci i dziadka, na którym mówiła swój pierwszy wierszyk i śpiewała piękne piosenki, dzień mamy i taty oraz wiele innych rzeczy takich jak teatrzyki, wycieczki przedszkolaków. Umie liczyć do dziesięciu i po polsku i po angielsku, zna kolory, jest bardzo mądrą dziewczynką, która ma dobrą pamięć do zapamiętywania różnych rzeczy np. wierszyków, lubi śpiewać, zna wiele piosenek, które ciągle nuci pod nosem, dzisiaj np. śpiewała cały dzień, " błyskawica grzmot,błyskawica grzmot, a w górze kolorowa tęcza", lubi rysować i coraz bardziej stara się dokładnie kolorować, umie pięknie po swojemu opowiadać np. bajki, no i zmyślać też umie :) w pierwszym miesiącu chodzenia do przedszkola powiedziała swojej pani, która mnie uczyła religii, że to zadrapanie, które ma na głowie to ja jej zrobiłem, oczywiście nikt nie uwierzył, bo Panie mnie znają  i wiedzą, że ja jestem opiekuńczy i nikomu krzywdy nie robię. Amelia przez ten rok bardzo wydoroślała już nie jest dzidziusiem, który niczego  nie rozumie, jest pocieszna, czasem bardzo śmieszna, ale też i denerwująca. Kocha mnie bardzo i często mnie przytula w przedszkolu, czego ja nie lubię, ale lubi też mi dokuczać i wtedy się kłócimy, ale później się przepraszamy :). 

AMELIA PODCZAS WYSTĘPU NA DZIEŃ BABCI I DZIADKA

Z KOLEŻANKAMI

                                                        PODCZAS DNIA RODZINY
Z  ZUZIĄ NAJLEPSZĄ KOLEŻANKĄ 


PODCZAS ZAJĘĆ OTWARTYCH TAK PIĘKNIE POKOLOROWAŁA RYSUNEK :)


poniedziałek, 29 grudnia 2014

Badanie kompetencji :)

Ostatnio pani w przedszkolu zrobiła nam takie badanie kompetencji, a tak po naszemu, czy dobrze się rozwijam i czy nadaję się do szkoły. Badany był rozwój fizyczny, umysłowy i społeczno - moralny i powiem Wam, że wynik badania wyszedł mi bardzo dobrze, były trzy poziomy wysoki, przeciętny i niski i ja zakwalifikowałem się do tego wysokiego :). Mama i tata byli ze mnie bardzo dumni :). Pani Marysia powiedziała, że byłem jedyną osobą w grupie, która wiedziała jak nazywa się najdłuższa rzeka w Polsce. Rodzice powiedzieli, że jeszcze musimy wiele rzeczy utrwalać ćwiczyć, obecnie poprzez zabawę uczymy się pierwszych liter wyrazów oraz wymawiania sylab. Powiem, że to troszkę skomplikowane, ale z dnia na dzień idzie mi coraz lepiej. Uczymy się też kształtów i dużych liczb. 
Mam nadzieję, że wszystkie te rzeczy opanuję zanim pójdę do szkoły, a idę już we wrześniu :).

wtorek, 23 grudnia 2014

Choróbsko :(

Odkąd zaczęłam chodzić do przedszkola zaczęłam chorować. Potrafiłam pochodzić tydzień, dwa i znów zachorować. Obecnie już miesiąc nie chodzę do przedszkola, bo pani doktor przepisała mi szczepionkę odpornościową, którą mam brać z przerwami przez trzy miesiące, by nabrać odporności i móc po miesiącu wrócić do mojej grupy. Powiem Wam, że jest to bardzo trudne, bo ja lubię przedszkole, poza tym grudzień to miesiąc, gdzie wiele się działo w przedszkolu. Ominął mnie dzień Górnika, teatrzyk, Mikołaj, Wigilia no i przede wszystkim pasowanie na przedszkolaka :(. Wiele razy płakałam, gdy Franek wychodził z tatą , a ja musiałam zostać. Nie cierpię chorować, chciałabym już być zdrowa. Mam nadzieję, że w Nowym Roku już wrócę, bo 30 stycznia mamy balik :). Jeśli chodzi o Franka to on też ostatnio jakoś choruje, męczy go kaszel, który najbardziej nasila się przed snem i podczas biegania, wieczorem jak idzie spać to ma wrażenie ciągle zapchanego nosa. Mama ostatnio była z nim u laryngologa, który stwierdził, że mój brat ma przerośnięty trzeci migdał i trzeba go wyciąć. Rodzice chcą z Frankiem iść jeszcze prywatnie do jakiegoś laryngologa, bo chcą być pewni, że to jest potrzebne i jest powodem wszystkich dolegliwości. Lekarka rodzinna zastanawia się, czy Franek nie ma alergicznego kaszlu, ale jak robił testy, to wyszły one dobrze i nie jest uczulony na nic. Mamy już dosyć siedzenia w domu, łykania syropów, tabletek itd. Franek mniej choruje ode mnie i nawet dobrze, bo wiele traci, gdy nie ma go na zajęciach w przedszkolu. W styczniu mama idzie do przychodni wypisać wniosek o wyjazd do sanatorium dla mnie i Franka, to zalecenie naszej lekarki, więc zobaczymy, czy to coś da.

sobota, 20 grudnia 2014

Pierwszy dzień w przedszkolu :)

Długo nas nie było, ale nasza mama miała tyle pracy, że nie miała czasu pisać. Może choć teraz uda nam się to troszkę nadrobić. Opowiem Wam, o tym jak wyglądały moje pierwsze dni w przedszkolu. A więc tak, do tego wyjątkowego dnia przygotowywałam się już od sierpnia. Mama kupiła mi kapcie, woreczek, szczoteczkę, pastę, kubeczek. Na początku miałam iść do czterolatków, gdyż rodzice nie chcieli bym chodziła do grupy maluszków, bo nie chcieli bym spała, bo gdy w południe się zdrzemnę, to później wieczorem nie chcę iść spać o normalnej porze. Niestety ze względu na brak miejsc musiałam pójść do trzylatków, ale z czasem okazało się, że to całkiem dobry pomysł, bo było tam dużo fajnych dzieci, które bardzo polubiłam, a zasypianie nie było aż tak uciążliwe. Gdy nadszedł pierwszy dzień pójścia do przedszkola, rodzice to bardzo przeżywali, a ja się cieszyłam i nie umiałam się doczekać. Wreszcie nie tylko zaprowadzałam Franka do przedszkola, ale mogłam sama w nim zostać, mieć swój wieszaczek, ubrać kapcie i spędzić pół dnia na zabawie z dziećmi, tak jak Franuś. W tym wyjątkowym dniu mama ubrała mnie bardzo ładnie, zabrała mi piżamko, poduszeczkę i inne potrzebne rzeczy i poszliśmy rodzinnie do przedszkola. Gdy weszliśmy do szatni, tata poszedł z Franusiem na jego miejsce żeby się przebrał, a mama została ze mną. Wieszaczek mam zaraz przy wejściu, więc usiadłam na ławeczce i zaczęłam się przebierać, gdy byłam już gotowa poszliśmy do Franusia i zaprowadziliśmy go na górę do jego sali, a później zeszliśmy na dół, gdzie po raz pierwszy weszłam na moją salę, pełną zabawek. Czekały już tam na mnie panie, które bardzo lubię, a mianowicie pani Dorotka i pani Asia, no i pani Monika, która jest bardzo surowa, ale również  fajna. Powiem Wam, że w tym pierwszym dniu w ogóle nie płakałam,  rodzice byli uradowani, że to tak łatwo wszystko poszło. I najlepsze jest to, że odkąd chodzę do przedszkola tylko raz płakałam i to w pierwszym tygodniu września. Niektóre dzieci bardzo płakały, a ja nie, rodzice i Franuś byli ze mnie dumni. Mój brat często mnie odwiedzał w mojej grupie, bo gdy mama musiała dłużej zostać w pracy, to my musieliśmy zostać do 16 i wtedy koło, 15 Franek schodził do mojej grupy, gdzie bawiliśmy się i szaleliśmy, czekając na mamę. Codziennie rano zaprowadzał nas tata, a przychodziła po nas mama i czasem narzekaliśmy, że mamy długo nie ma, że musimy tak długo zostać w przedszkolu, gdzie o tej porze było już mało dzieci. Powiem Wam, że mam trzy fajne koleżanki Zuzię, Ulę i Martynkę, które bardzo lubię. Gdy leżakujemy to często trzymamy się za rączkę. Bardzo lubię bawić się z tymi dziewczynkami. Chłopców też lubię i bawię  się z nimi, ale niektórzy mi dokuczają na przykład taki jeden Borys i dwaj bliźniacy, którzy często zabierają wszystkim zabawki. 

Pewnego dnia po powrocie z przedszkola mówię do mamy : " Mamusia, a wiesz, że bliźniacy nie zabierają mi zabawek " , mama na to : " To super Amelko, widać, że chłopcy Cię lubią ", a ja na to : 
" nie mamusiu, to nie tak, wiesz po prostu je mocno trzymam". Mama parskła śmiechem i pogłaskała mnie po głowie :), hehe.

Podoba mi się bardzo przedszkole i lubię tam chodzić, byliśmy już kilka razy na spacerze z całą naszą grupą, na placu zabaw, kolorujemy obrazki, malujemy farbami, wycinamy różne obrazki, czytamy książeczki, bawimy się zabawkami, uczymy się wierszyków, piosenek, tańczymy, oglądamy teatrzyki i uczymy się angielskiego. Jedzenie mi bardzo smakuje i wcinam bardzo dużo, z czego rodzice są bardzo zadowoleni. Jednak obecnie nie chodzę już miesiąc do przedszkola, ale o tym już w następnej notce.....

środa, 27 sierpnia 2014

Wycieczka do parku - Ogrodzieniec :)

Ostatnio byliśmy w parku rozrywki - Ogrodzieniec, zwiedziliśmy tam park miniatur, park doświadczeń fizycznych, bawiliśmy się w parku rozrywki oraz byliśmy w domu legend i strachów oraz szaleliśmy na torze saneczkowym. Było bardzo fajnie. Najstraszniejszy był dom legend i strachów, powiem Wam, że nawet rodzice byli wystraszeni, w parku doświadczeń fizycznych mogliśmy zobaczyć rożnego typu doświadczenia oraz sami je wykonać. W parku rozrywki zjeżdżaliśmy i skakaliśmy na dmuchańcach, kręciliśmy się na karuzeli. Na koniec poszliśmy zwiedzać zamek, wspinaliśmy się po krętych schodach by zwiedzać ruiny oraz niektóre pomieszczania zamku, byliśmy również w sali tortur, gdzie były straszne stare narzędzia do zadawania bólu. A to fotki z naszej wycieczki.