Łączna liczba wyświetleń
sobota, 7 kwietnia 2012
wtorek, 3 kwietnia 2012
Wizyta u lekarza :)
Dzisiaj byliśmy na wizycie kontrolnej u pani doktor od rehabilitacji. Wizytę wprawdzie mieliśmy umówioną na jutro, ale pani pielęgniarka zadzwoniła i przeniosła ją na dzisiaj. Rodzice byli troszkę przejęci, bo bardzo chcieli, aby moje badanie wypadło jak najlepiej i cóż muszę przyznać, że tak się stało. Pani doktor stwierdziła, że świetnie się rozwijam i prawdę mówiąc nie są potrzebne mi już rehabilitacje :), na co wszyscy odetchnęliśmy z ulgą, gdyż odkąd się one zaczęły była to istna męka dla mnie i dla pań prowadzących nie wspomnę o rodzicach, którzy mój przeraźliwy płacz bardzo przeżywali. Lekarka poprosiła rodziców, aby w połowie czerwca przyszli ze mną na ostatnią już kontrolę, gdyż pani chce zobaczyć jak raczkuję. Do tego czasu czekają mnie już tylko dwie rehabilitacje pokazowe dla rodziców, aby mogli ze mną ćwiczyć w domu. Wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni z dzisiejszego dnia i panie rehabilitantki pewno się cieszą z tej fantastycznej wiadomości, że mały krzykacz czyli ja, pojawi się u nich już tylko dwa razy. Tata mówi, że pewno pójdą uczcić to po pracy hihi.
NAPISAŁA AMELIA
piątek, 30 marca 2012
Sezon działkowy rozpoczęty :)
Wiecie moi rodzice od zawsze chcieli mieć działkę i marzenie im się spełniło w zeszłym roku. Przez cały sezon starali się doprowadzić ją do jak najlepszego stanu, stanu używalności :) i udało im się, choć jeszcze wiele pracy ich czeka, ale wszystko przed nimi. Powiem Wam, że nie umieli doczekać się końca zimy, podczas jej trwania planowali, gdzie będzie ogródek warzywny, gdzie trawnik, jakie posadzimy warzywa i jakie drzewka i krzewy owocowe będziemy kupować i sadzić na naszym ranchu. Tata z moją pomocą zrobił dla ptaszków piękną budkę lęgową i jak tylko zrobiło się ciepło pojechaliśmy ją zawiesić, towarzyszyła nam wtedy babcia Krysia, która robiła tatusiowi no i mnie oczywiście zdjęcia. Gdy zrobiło się naprawdę ciepło, wybraliśmy się wszyscy na działkę, Amelka spała w nosidełku, ja biegałem, skakałem, bawiłem się w piaskownicy, pomagałem tacie kopać i przygotowywać teren pod warzywniak. Mama w tym czasie przygotowywała grządki i sadziła warzywa i tak, jak na razie mamy już posadzoną cebulę, czosnek, rzodkiewkę i groszek. Innym znów razem sadziliśmy agresty, krzak pożeczki i jeżyny. Pochwalę się Wam, że zeszłoroczne nowe drzewka pięknie się przyjęły i zaczęły wypuszczać nowe liście. Mama również wyplewiła truskawki, które zaczęły pięknie puszczać zielone listki. Największą jednak sensacją jest to, że w naszej budce zamieszkał szpak i jak tylko nam się uda nakręcić filmik, to Wam go pokażemy. Jak na razie jest sam, ale wygląda ciągle ze swojego domku i ćwirka, śpiewa nawołując swoją przyszłą żonkę :). Tatuś jest w siódmym niebie, my również się bardzo cieszymy z działkowego lokatora. A teraz kilka zdjęć:
Czy widzicie na drzewie budkę lęgową?
NAPISAŁ FRANEK
czwartek, 29 marca 2012
WRESZCIE WIOSNA :)
Ostatnio przez kilka dni było tak pięknie, że chodziliśmy prawie codziennie na dwór. Mama zapakowała naszą krzykaczkę do wózka :) i sama, bo tata był w pracy, odważyła się iść z dwójką dzieci na plac zabaw i powiem Wam świetnie sobie dała radę. Amela, jak to Amela na początku darła się w niebogłosy, bo coś tam jej nie pasowało, Bóg jeden wie co, ale gdy tylko przyjechaliśmy na plac zabaw, mama znalazła obok piaskownicy , w której się bawiłem nierówny trawiasty teren, po którym zaczęła jeździć wózkiem i powiem Wam, nie trwało to długo, jak nasz krzyczący Aniołeczek spał jak prawdziwy Aniołek :). Ja natomisat ucieszony, że siostra śpi zaprosiłem mamę do zabawy w piaskownicy mówiąc: " Mamo, chcesz się pobawić?". Robiliśmy babki z piaski oraz drogę dla mojego samochodu :), później mama zrobiła mi dwa superzaste zamki i wyobrźcie sobie, że mogłem wjeźdzć do nich jedną stroną a wyjeżdżać drugą. Zdradzę Wam też tajemnicę, że przy budowaniu zamku znaleźliśmy skarb zakopany głęboko w piasku, był to czerwony statek :). Gdy Amelka się obudziła poszliśmy na zjeżdżalnię, karuzelkę i huśtawki. Mama wzięła Melę na ręce i biegałem obok niej pokazywałem jej jak się huśta i zjeżdża na zjeżdżalni, a ona się cieszyła, a nawet głośno śmiała. Gdy nadeszła pora powrotu do domu po prawie 2 godzinnym pobycie na dworze, ja nie bardzo chciałem iść, ale cóż musiałem, bo Amelka była już głodna, a poza tym na rękach u mamy jej się tak podobało, że włożona do wózka znów krzyczała i musieliśmy szybko biec do domu, bo nie wiecie i nie jesteście świadomi, jak moja siostra potrafi głośno płakć i piszczeć normalnie MASAKRA, błanki w uszach pękają :).
A teraz kilka zdjęć:
NAPISAŁ FRANEK
Subskrybuj:
Posty (Atom)






